czwartek, 18 grudnia 2014

wk*rwiają mnie ludzie!

Po lekcjach podszedł do mnie kumpel z pytaniem, czy pójde z nim załatwić parę spraw zanim pójdziemy na pociąg bo nie chce sam wracać. Poszliśmy do kilku miejsc, obeszliśmy pół miasta w niecałą godzinę poczym stwierdził, że zostało jeszcze odebrać jego wyniki badań. Idziemy więc do przychodzni z uśmiechami na twarzach bo udało nam się załatwić wszystko bardzo szybko i zostało odebra tylko wyniki-maksymalnie 15minut. Kumpel nie ma numerka bo wczoraj nie było lekarza a dzisiaj nie miał czasu na to bo w szkole był. Po wszelkich uzgodnieniach lekarz się zgadza go przyjąć.

-dzień dobry ja bym chciał swoją kartę na nazwisko XYZ
-dobry, ale pan już 18 lat ma więc chyba nie do tego lekarza
-nie zostałem po prostu jeszcze przeniesiony do innego, ten lekarz się zgodził mnie przyjąć
-yhym....zaraz się tym zajmiemy



Czekamy sobie grzecznie, przed nami 4 osoby. Wchodzi po 10 minutach do gabinetu osoba po której ma pójść kolega po wyniki kiedy nagle wchodzą 3 osoby z numerkiem i 2 bez.

-kto ostatni?
-no ja
-który numerek?
-no zasadniczo to bez..ale ja tylko po...
-no ja mam blablablabla

*koniec, pogadane*

Gadamy więc sobie przez następne 50 minut. W końcu wychodzi ostatnia osoba z numerkiem, teraz jego kolej. Cieszymy się totalnie bo mamy już dość tego miejsca. Taki chuj, lekarz sobie poszedł na przerwę.....
Po przerwie kumpel wchodzi do gabinetu a za nim jakaś młoda parka nie pozwala mu zamknąć drzwi i zaczynają rozmowę

-a ty który numerek masz?
-może nie na ty....jestem bez numerka ale idę tylko po....
-a my jesteśmy z chorym dzieckiem i mamy numerek. dzieujemy
-....a mogę zobaczyć numerek?
-
Oczywiście szanowny pan wzorowy ojciec i mąż olał nas (w sumie nie dziwi mnie to, stereotypowy obywatel w dresie z 3 paskami....). Obyśmy na Ciebie kiedyś skurwielu trafili kiedy nie będziesz miał numerka i będziesz siedział w przychodni pół dnia.

Kolega czekał na wyniki badań w diagnostyce na białaczkę, w gabinecie spędził mniej niż 3 minuty (w tym czasie jeszcze puścił 2 osoby o zapytanie się o coś) czekał-półtorej godziny.
*zdjęcie ściągnięte z internetu*

1 komentarz:

  1. Jakie to życiowe! Poczekaj jeszcze nie jedno Cię spotka takie zdarzenie a widok kobiety w ciąży stojącej w autobusie pełnym siedzącej młodzieży przestanie tak strasznie razić

    OdpowiedzUsuń